Niepokalanów, 6 XI 1937
Maryja!
Najprzewielebniejszy Ojcze Prowincjale,
Pisał O. Hugolin [1] o pożyczkę ze dwa razy większą niż poprzednio, a z 5 tysięcy natychmiast. Mino błagalnego tonu listu musieliśmy odmówić, bo u nas teraz przednówek. Papiernia zagroziła wstrzymaniem dostawy z powodu zbytniego przekroczenia granic kredytu, a do tego otrzymaliśmy nakaz płatniczy podatku przemysłowego i poufną wiadomość, że istnieje polecenie wysłania nam podobnego nakazu na podatek dochodowy. Co prawda na przysłany papier zrobiliśmy rekurs, ale podobno na podatek dochodowy nawet rekurs nie wstrzymuje egzekucji. No i przy tym zwyczajne wydatki nadciągającej zimy.
O. Urban nietęgi w zdrowiu [2]. Zdaje mi się, że warto by poważnie pomyśleć o jakimś pomocniku, wicerektorze.
O. Marian zagrożony anemią z powodu przepracowania, oczekujemy więc pomocnika, co to ze Lwowa ma się wybrać [3].
Od kwietnia aż dotąd nie odciągaliśmy alumnatyku nowicjackiego. Czy to już dosyć, czy jeszcze? Zapytuję, no... bo... itd.
Pisał mi znowu br. Jordan [4] w znanej sprawie z datą 13 X (list załączam). - Odpisałem mu bardzo serdecznie, zachęcając do mężnego dokonania ofiary.
Naraz wysypałem wszystkie mniej lub więcej hiobowości, ale u nas bynajmniej znowu tylko hiobowo nie jest.
Przed świętem Niepokalanego Poczęcia urządzamy sobie jak zwyczajnie rekolekcje doroczne a równocześnie z okazji 10-lecia Niepokalanowa, 15-lecia "Rycerza" i 20-lecia Milicji, serdeczną rodzinną uroczystość. Bez wątpienia O. Prowincjała na niej nie zabraknie. Dla wszystkich też naszych dobrodziejów tych skromnych, mało znanych, z pierwszych początków Niepokalanowa, pragniemy urządzić akademię i herbatkę. Przed świętem zaś przygotowuje się tydzień MI celem propagandy Milicji Niepokalanej na wzór tygodni gór, morza czy lasów. Wszelkie przygotowania chcemy ukończyć przed rozpoczęciem rekolekcji.
Kto właściwie jest postulatorem [5] Prowincji, bo o. Kornel do tego się nie przyznaje. Warto by wreszcie, żeby ktoś poważnie zajął się naszymi zmarłymi w opinii świętości, a zwłaszcza najbliższym o. Wenantym. Listy z podziękowaniem za otrzymane łaski napływają i nie wiadomo już, gdzie je skierowywać.
Pod koniec listu N[ajprzewielebniejszego] O. Generała z dn. 28 III [6] pisze, by list ten doręczyć każdemu bratu, tak kapłanowi, jak klerykowi. Czy trzeba go też nadrukować i rozdać każdemu z braci (laików)?
Powróciwszy z Zakopanego dowiedziałem się, że ostatni wstępny artykuł O. Prowincjała w "Wiadomościach" [7] zaczęto czytać przy stole i urwano z obawy, by się młodzież prawdy o naszych młodych ojcach nie dowiedziała i nie zgorszyła. Czy ta racja jest wystarczająca? Czy czytanie przeprowadzić?
Pani Linkiewicz, która nam chce ofiarować teren na Niepokalanów łotewski, bynajmniej nie ustaje w usilnych prośbach, byśmy tę placówkę przyjęli, a nawet wybiera się w tej sprawie do nas. Jak się ustosunkować? [8] Mam nadzieję, że przy pomocy Niepokalanej nie możemy opuścić żadnego kraju i żadnego narodu, i wszędzie Milicję Niepokalanej i Jej centralę Niepokalanów założyć.
Co do stanu kasowego, uważam, że dobrze będzie, jeżeli jeszcze bardziej powrócimy do ducha pierwotnego, tj. więcej jeszcze wprowadzimy w życie nakaz P. Jezusa "Szukajcie najpierw królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a to wszystko będzie wam przydane" [Mt 6,33; Łk 12,31]. Ideałem na samym początku było wykonać dokładnie cel Milicji Niepokalanej, tj. starać się o nawrócenie i uświęcenie przez Niepokalaną naprawdę wszystkich, nawet i tych najuboższych, co zupełnie nic ofiarować nie mogą, a także i tych nawet, co korzystać zaczynają, ale nie doceniają jeszcze sprawy na tyle, by jej hojniejszą dłonią dopomagać. W zamian zaś przyjmować, co kto może i... zechce [ofiarować]. Oddając siebie całych sprawie Niepokalanej w duszach, z całą otwartością możemy zwracać się do każdego, by wedle możności przynajmniej ze swych dóbr ziemskich nieco dla sprawy udzielił. Osłabnie więc podkreślanie na czekach "przedpłata", "przedpłata", a bardziej się rozwinie pojęcie dobrowolnej ofiary. - W ten sposób, przy pomocy Niepokalanej, rozmach będzie swobodniejszy.
Marzę o tym, jak to byli interniści MSM popakują walizki i wyruszą na podbój całego świata dla Przenajśw[iętszego] Serca Jezusowego przez Niepokalaną, w habitach franciszkańskich. Oby Niepokalana przyspieszyła te pożądane chwile!
Z prośbą o serafickie błogosławieństwo
br. Maksymilian M-a Kolbe [9]
Przypisy
[1] O. Hugolin Czyż był gwardianem w Gdyni od sierpnia 1936 i budował tam klasztor z kaplicą publiczną, którą poświęcono 28 V 1937.
[2] O. Urban Cieślak, rektor Małego Seminarium Misyjnego w Niepokalanowie.
[3] O. Marian Wójcik, redaktor naczelny MD. Ze Lwowa miał przyjść do pomocy o. Anatol Gałucha. Przybył on w grudniu 1937 i po zapoznaniu się z pracą wydawniczą, z początkiem lutego 1938 został mianowany zastępcą redaktora naczelnego - zob. EN 5 II 1938, 9.
[4] Br. Jordan Malinowski, misjonarz w Japonii.
[5] Zob. Pisma OMK IV, 622 przyp. [9].
[6] Zob. list okólny: "O zjednoczeniu się z Chrystusem i apostolstwie dla Chrystusa" w: Wiad. z Prow. 7(1937) 26-48.
[7] Zob. art. o. Anzelma Kubita "My - a inne zakony w Polsce", Wiad. z Prow. 7(1937)66-69.
[8] Darowizna na Łotwie została przyjęta przez kapitułę konwentu, jak również przez prowincjałat. Na medytacji rannej w sobotę 5 VIII 1939 OMK ogłosił, że kto chce pracować w tamtejszych ciężkich warunkach, może się zgłosić.
[9] własnoręczny podpis



