Niepokalanów, 23 VII 1938
J[ezus] M[aryja] J[ózef] Fr[anciszek]
Najdroższa Mamo!
Odpisuję w łóżku, bom się trochę zaziębił, ale już prawie całkiem jestem zdrów i jutro wstanę.
Mszę św. odprawię w intencji podanej w sprawie Franusia. Byle on tylko cośkolwiek dla Niepokalanej robił, to Ona na pewno mu za to nagrodzi. Ja nie miałem jeszcze sposobności być w Grodnie, ale Niepokalana i tam też jest.
Obecnie samolot tak przylatuje do Krakowa, że zwyczajnie nie mam czasu, nawet przywitać się z o. gwardianem [1], ale tylko załatwiam sprawy u N. O. Prowincjała i zaraz jest powrót.
Wodę z Lourdes kazałem posłać. Książki już też przyszły - przydadzą się. Br. Kamil polegiwał, a teraz pojedzie na jakiś czas do sanatorium na choroby sercowe gdzieś koło Końskich. Jak tylko trochę pochodzi, to zaraz mu to zaszkodzi. Dlatego też nie pracuje już w sekretariacie osobistym u mnie, żeby nie musiał chodzić po schodach, ale zajmuje się sprawami braci i ojców zmarłych w opinii świętości. Kończę z prośbą o modlitwę, bo z polecenia N. O. Prowincjała mam napisać o Niepokalanej książeczkę, a nie umiem. Poproszę też o modlitwę Przewielebnej Matki, bym mógł się Niepokalanej tą skromną pracą przysłużyć [2].
Wdzięczny syn
O. Maksymilian M-a Kolbe



