Niepokalanów, 17 X 1938
Maryja!
Drogi Ojcze Gwardianie, inni Ojcowie i Bracia tak Polacy jak i Japończycy!
Wczoraj powróciłem wieczorem z rekolekcji ośmiodniowych, które odprawiłem wraz z br. Wiktorem, co się do Was wybiera - w Szczęsnówku u Sióstr Rodziny Maryi, i dzisiaj zabrawszy się do korespondencji przeczytałem Wasz list z obietnicą modlitw za mnie tylu dusz w Mugenzai no Sono, co poświęciły się Niepokalanej jeszcze bardziej niż my tu w Polsce, bo złożyły ofiarę z przebywania w kraju rodzinnym i z posługiwania się rodzimym językiem. Ale Niepokalana nie da się prześcignąć we wspaniałomyślności.
Niech się tu z Wami podzielę i smutkiem, że br. Jordan nie tylko utracił łaskę misji, ale także i powołania zakonnego i straszna doprawdy rzecz - złamał śluby solemne. W głowie to się pomieścić nie chce, ale i Apostołowie nie wszyscy wytrwali i ten co nie wytrwał bardzo głęboko w przepaść się stoczył, bo im [a] na wyższej skale ktoś się już znajduje, tym bardziej się potłucze, gdy stamtąd spadnie. Módlmy się za niego, by duszę swą przynajmniej zbawił, bo trudno to przypuszczać o upadłym apostole, Judaszu. - To są prawdziwe bóle, wobec których wszystkie klęski materialne, choroby i śmierci w Niepokalanowie są niczym.
Z prośbą o dalszą modlitwę
Wasz
br. Maksymilian M-a Kolbe



