Niepokalanów, 16 II 1940
Niepokalana
Wielmożny Panie [1]
Piszę w łóżku, bom nieco chory.
Żądanymi numerami "Małego Dziennika" nie będę mógł niestety służyć, gdyż od dłuższego już czasu niepotrzebne druki zaoszczędzają tu węgiel; w ten też sposób i numery "Małego Dziennika" zostały spalone i nie mogę ich mieć. - Słyszałem jednak, że policja, jeszcze kiedy jako już Zivilgefangene przebywałem w Niemczech [2], przyszła tu z numerami MD; sądzę więc, że tam będzie Pan mógł je znaleźć.
Co do miesięcznika "Rycerz Niepokalanej" uważam, że przyczyni się on do dobra ogólnego, a to z następujących powodów:
1) Ja i Pan za lat 100 czy 200 żyć już nie będziemy. I wtedy ustaną wszystkie sprawy, choćby najpilniejsze i najważniejsze, i pozostanie tylko jedna: czy i gdzie wtedy będziemy? - I czy będziemy szczęśliwi? Nie inaczej i inni ludzie. Co godzina zaś o całą godzinę (nie mniej) zbliżamy się do tej chwili.
Podobne zagadnienia porusza pismo religijne [3].
2) Najświętsza Maryja Panna to nie bajka czy legenda, ale istota żyjąca, kochająca każdego z nas, lecz nie dość znana i [nie dość] nawzajem miłowana - trzeba więc rozgłaszać Jej dobrotliwą działalność, a to można dobrze wykonać przez czasopismo.
Wreszcie chciałbym zaznaczyć, że nie czuję nienawiści do nikogo na świecie. Treść mego ideału znajduje się w załączonych drukach [4]. Co z nich wypływa, to moje; dla tego pragnę zawsze i pracować, i cierpieć, i choćby życie złożyć w ofierze - co zaś temu przeciwne, to nie moje, ale z zewnątrz i stąd wedle możności zwalczałem to, zwalczam i zawsze zwalczać będę.
By przekonać się naocznie, czy w klasztorze panuje atmosfera nienawiści wzglądem kogokolwiek, to najlepiej wybrać się do nas, a może i zabrać ze sobą Pana Komisarza z policji.
Przepraszam za zbyt długi list i proszę o łaskawe przyspieszenie pozwolenia na dalsze wydawanie "Rycerza Niepokalanej". Niepokalana nie omieszka Panu za tę Jej wyświadczoną przysługę odwdzięczyć się w życiu i przy śmierci.
Z głębokim szacunkiem
[O. Maksymilian M-a Kolbe]
Przypisy
[1] List został później przetłumaczony na j. niemiecki przez o. Antonina Bajewskiego, rękopis AN.
[2] OMK był więźniem cywilnym obozów przejściowych w Lamsdorf (Łambinowice) Amtitz (Gębice), Ostrzeszowie (Schildberg) od 19 września 1939. Zwolniony wraz z o. Piusem Bartosikiem, wikarym konwentu i 34 braćmi 8 grudnia, powrócił do Niepokalanowa przez Warszawę, gdzie się zatrzymał do 10 grudnia, podczas gdy wszyscy inni przybyli już na miejsce 9 grudnia.
[3] Dotąd rękopis, odtąd do końca maszynopis.
[4] Mógł to być dyplomik MI w j. niemieckim, a może i ulotki o MI, drukowane w Niepokalanowie w różnych językach, także i niemieckim.



