[Niepokalanów, styczeń 1941] [1]
L[audetur] I[esus] Chr[istus]
Najprzewielebniejszy Ojcze Komisarzu,
Przepraszam, że nie zaraz odpisałem, ale dopiero teraz sprawy poruszone w liście są jako tako pozałatwiane. I tak br. Julian już w Niepokalanowie, a co do Łuckowa to zapewne już jest spokój i nie ma już celu ciągnąć go tutaj, bo to sympliczny i profesja mu wygaśnie.
Co do systemu wychowania to przyznaję, że nic na tym świecie nie ma bez ale, lecz równocześnie chciałbym zaznaczyć, że nie mam jakoś przekonania do kija. W całej bowiem przyrodzie do rozwoju życia raczej trzeba słońca i rosy, a dziedzina duchowa jest też analogią życia materialnego. Prawda, że i przy roślinach niektóre pędy odcinać trzeba, a co całkiem już uschło, to i zupełnie usunąć, i to tylko dobrze rozumiem.
Zastanawiało mnie nieraz, dlaczego Pan Jezus w wychowaniu swoich Apostołów nie opierał się na karach, ale raczej kształtował ich sercem. Oczywiście, że pochwały są zwyczajnie wychowawczo szkodliwe i trzeba już ducha tęgo urobionego, żeby mu i te dopomagały; w wychowaniu naturalnym zaś podkreśla się je jako bodziec i zachętę do dalszej pracy nad sobą. O nadzwyczajnych zaufaniach w Japonii ja dotąd nic nie wiem.
Może [2] przy sposobności i do Krakowa się kiedyś wybiorą, ale na razie trudno się oderwać. Jesteśmy "in fieri" [3]. Ale Niepokalana podtrzymuje, prowadzi i jak dotąd to i wbrew przewidywaniom.
Z prośbą o memento
br. Maksymilian Ma
[PS] Na list z "tytułami" odpowiadam też z "tytułami", ale wobec ustania stosunku "służbowego" już i "tytuły" nie tak konieczne [4]. - Czekam na dalsze listy, jak ongiś bywało przed laty.
Przypisy
[1] Dane według oświadczenia stenotypisty br. Arnolda Wędrowskiego.
[2] Odtąd do końca listu wraz z podpisem i postscriptum - rękopis.
[3] w trakcie organizowania się
[4] Na kapitule prowincjalnej w sierpniu 1939 podzielono ostatecznie prowincję franciszkańską w Polsce na dwie: krakowską i warszawską. Niepokalanów znalazł się w prowincji warszawskiej, o. Anzelm natomiast pozostał w prowincji krakowskiej.



